Rano obudził mnie znienawidzony przeze mnie budzik. No tak dzisiaj rozpoczęcie roku szkolnego. Poszłam do łazienki wykonałam poranną toaletę poszłam pod prysznic i wtarłam w swoje ciało mój ulubiony żel pod prysznic o zamachu arbuza, a we włosy szampon czekoladowy. Po 15 minutach owinęłam się ręcznikiem i poszłam do swojej garderoby i zastanawiałam się w co się ubrać w końcu padło ma to. Znów poszłam do łazienki wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Lekko się pomalowałam i zaszłam do dół jak zwykle mamy nie było. Podeszłam do lodówki i nalałam sobie do szklanki sok pomarańczowy, ponieważ nie byłam głodna. Zostało mi jeszcze trochę czasu do przyjścia przyjaciółek dlatego postanowiłam pooglądać telewizje. Po jakiś 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam moje przyjaciółki
-Hej laski co tam -powiedziałam a one się uśmiechnęły
-Hej spoko -odpowiedziały razem na co się zaśmiałyśmy
-To co idziemy zapytałam się dopowiedziały tylko głową na tak
W drodze do szkoły opowiadałyśmy jak było na naszych obozach bo każda z nas była na innym ja byłam na tanecznym, Sophie na muzycznym, a Meg na malarskim. I tak przez całą drogę. Gdy zobaczyłyśmy budynek szkoły od razu skierowały się na nas wzroki innych uczniów. Zignorowałyśmy to i poszłyśmy na aule gdzie odbywało się rozpoczęcie roku szkolnego. Dyrektor chwilę gadał i przydzielił nam klasy do których mamy iść. Tak więc poszliśmy i nasz nauczyciel podał nam plan lekcji i wyszłyśmy ze szkoły. Postanowiłyśmy, że pójdziemy na lody. Weszłyśmy do kawiarni i zobaczyłyśmy naszą szkolną elitę.
-Ooo, kogo my tu mamy -powiedział Justin obściskując się z Olivią
Zignorowałyśmy to i poszłyśmy dalej po chwili podszedł do nas kelner i przyjął nasze zamówienia. Oczywiście były to lody czekoladowe. Gdy przyszedł kelner zaczełyśmy je jeść. Wpadłam na pewien pomysł
-A może poszłybyśmy do skete parku później -powiedziałam
-Ok -odpowiedziały
-To pójdziemy do domu i się przebierzemy. Spotkamy się za 30 minut u mnie w domu i pójdziemy razem
-Spoko to pa - powiedziała Meg
-Do zobaczenia - powiedziała Sophie a ja się tylko uśmiechnęłam i każda z nas poszła w strone swojego domu. Szybko weszłam do mojej garderoby i wybrałam to przebrałam się i zeszłam do kuchni gdzie przygotowałam sobie kanapkę.
Gdy skończyłam ją jeść usłyszałam dzwonek do drzwi wiedziałam, że to Meg i Sophie dlatego je zawołałam.
-Wejdźcie !!- zawołam żeby weszły do środka, ponieważ nie mogłam znaleźć mojego telefonu.
W końcu go znalazłam w garderobie. Zeszłam do dół a dziewczyny czekały jak zejdę.
-Ok możemy już iść
Weszłyśmy do skate parku był on w parku niedaleko naszych domów. Mieszkałyśmy blisko siebie. Poszłyśmy usiąść na naszą ulubioną ławkę skąd dobrze było widać jak jeżdżą chłopaki. Wśród nich zobaczyłyśmy Justina i Davida no tak oni prawie zawsze tu są. Niestety.
-Sophie jak tam twój dziadek lepiej się czuje -zapytałam Sophie ponieważ jej dziadek choruje teraz i się o niego bardzo martwi.
-Tak już lepiej dziękuje- uśmiechnęłam się na to co powiedziała
-Meg na kogo ty się tak patrzysz ??- powiedziałam z uśmiechem na buzi
-Co ja na nic a na co się mam patrzeć- widać było, że się zdenerwowała
Spojrzałam w tamtym kierunku, w którym dziewczyna się przed chwilą patrzyła i zobaczyłam tam Davida Browna.
-Podoba ci się? -zapytała Sophie
-Co? Kto?- odpowiedziała Mego udając, że nie wie o co chodzi
-Hahaha no weź już nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi
-No właśnie nie wiem
-Przecież widziałyśmy jak się patrzysz na Browna-powiedziałam
-To jak podoba ci się? - powiedziała podekscytowana Sophie
-No dobra powiem wam. Podoba mi się
-Aaaaaa- wrzasnęłyśmy razem z Sophie
-Tu nie ma się z czemu cieszyć-powiedziała
-Jak to czemu ? - powiedziałam dziwną miną
-Przecież wiecie jaki on jest myśli, że może mieć każdą. I należy do elity.-powiedziała ze smutkiem
Chwile jeszcze pogadałyśmy i poszłyśmy do naszych do domów bo zrobiło się już ciemno.
Gdy weszłam do domu poszłam do swojego pokoju i postanowiłam, że wejdę na Facebooka i Twittera.
Popisałam z kilkoma osobami i się wylogowałam bo było już po 22. Wzięłam szybki prysznic i poszłam spać ...
Nothing in life happens by accident
środa, 3 kwietnia 2013
Prolog
Dzisiaj Anne, Sophie i Meg wracają ze swoich obozów gdzie były cały drugi miesiąc wakacji. Jutro zaczyna się szkoła i z nią zaczynają się problemy. Nie lubią one szkolnej elity a zwłaszcza Justina i Olivii tworzą oni ''parę'' tzn. całują się ale i tak moją kogoś na boku ale im to nie przeszkadza. Lubią dokuczać innym i ich wykorzystywać. Natomiast Anne, Sophie i Meg są miłe do czasu kiedy się zdenerwują wtedy potrafią być chamskie. Są bardzo lubiane w szkole i to właśnie wkurza szkolną elitę. Są bardzo ładne i wielu chłopakom się one podobają.
BOHATEROWIE:
Anne Rayan - 17-letnia dziewczyna mieszkająca w Los Angeles. Wychowała ją tylko mama, ponieważ jej ojciec zmarł gdy miała 6 lat. Jej przyjacółkami są Sophie i Meg, tworzą razem zgraną paczke. Lubi śpiewać i tańczyć. Jej styl to SWAG. Nienawidzi Justina Biebera i jego elity, szkolnych plastików.
Justin Bieber - 17-letni piosenkarz, bożyszcze nastolatek. Miszka w LA. Chodzi do normalnej szkoły i ma swoją elite. Myśli, że może mieć, każdą laske. Jego najlepszym przyjacielem jest David to jemu najbardziej ufa. Nienawidzi Anne i jej przyjaciółek.
Sophie Smith - 17-letnia dzwiewczyna, która uwielbia grać na gitarze. Mieszka w LA. Tak jak jej przyjaciółki ma styl SWAG. Nienawidzi szkolnej elity i plastików.
Mag Jonson - 17-letnia dziewczyna przeprowadziła się do LA dwa lata temu i od razu zaprzyjaźniła się z Sophie i Anne. Także ma styl SWAG. Ślicznie maluje chciałaby być malarką. Nie lubi szkolnej elity.
David Brown - 17-letni chłopak, który miszka w LA. Jago przyjacielam jest Justin. Należy do szkolnej elity. myśli, że może mieć każdą. Lubi grać w kosza.
Olivia Moore - 17-letnia dzwieczyna, która należy do szkolnej elity. Największy pustak w szkole. Mieszka w LA. Myśli, że jest najfajniejsza w szkole. Nienawidzi Anne i jej przyjaciółek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
